Jak Kobe Bryant zmienił sneakersy

Zgodnie z postawą „Mamby” charakterystyczne buty zmarłego Lakersa zawsze wyprzedzały swoje czasy… i konkurencję!

 Przed laty niejaki Rick Burton, dyrektor wykonawczy Warsaw Sports Marketing Center na University of Oregon powiedział w wywiadzie dla Los Angeles Times „Nie wiem, czy mamy jakiś dowód na to, że wsparcie Kobego pomaga sprzedawać buty”. Po czym dodał „Bez urazy dla Kobego – bo jest świetnym facetem – ale historycznie, jeśli spojrzeć na to, co wydarzyło się w Adidas, nie ma dowodu na to, że Koby ma jakieś zdolności do zwiększenia sprzedaży butów.”

Wkrótce Burton wiedział, że jego osądy były totalnie błędne, a sam Kobe był określany jako „następny LeBron”, ale w tamtym czasie (tj. w roku 2003) faktycznie nie było pewne, że gwiazda Lakersów, która zmarła tragicznie w zeszły weekend, będzie prawdziwą ikoną sneakersów.

Przypomnijmy, że przed pojawieniem się Czarnej Mamby i wydaniu kolekcji Nike x Kobe – czyli najczęściej noszonej linii charakterystycznych butów w NBA, Kobe Bryant miał podpisany kontrakt z Adidasem. Co ciekawe, faktycznie przez długi czas nie było jasne to, że odnosi on takie same sukcesy jako sprzedawca butów sportowych jakie odnosi jako koszykarz. W 2001 roku marka Adidas spotkała się z Kobem, aby zaprezentować mu kolejny but, który będzie nosił jego imię: był to model Adidas Kobe 2. Ten but sportowy wyglądał niestety dość kiepsko. Model ten nie zyskał wielkiej sławy, brakowało mu ikoniczności, a wszystko cierpiało na brak wyraźnej konwencji. Nazywano te buty koszykarskie wkrótce „najgorszymi sygnowanymi sneakersami w historii”. Krążyły nawet plotki, że Kobe również był z ich powodu zniesmaczony, a w tym samym sezonie, w którym ukazano światu ten model, gracz świadomie wrócił do modelu poprzedniego – Adidas Kobe 1s.

Cóż… Być może nieprzypadkowo Kobe rozwiązał tamtego lata umowę z Adidasem?

Zaraz po tym głośnym w świecie sportowej odzieży rozstaniu Kobe nie był w stanie podpisać nowej umowy na cały kolejny rok kalendarzowy ze względu na zastrzeżenia z umowy dotyczące rezygnacji. I pomimo tego, że gracz już ugruntował swoją pozycję w panteonie koszykówki – właśnie ukończył sezon mistrzowski i zdobywał jedno zwycięstwo po drugim – eksperci wciąż wątpili w jego zdolność do sprzedawania i promowania obuwia sportowego.

W tym samym okresie poza sezonem, w którym Kobe podpisał czteroletnią umowę i kontrakt o wysokości od 40 do 45 milionów dolarów, świeżo upieczony gracz ze szkoły średniej z Akron (Ohio) LeBron James podpisał umowę z Nike na siedem lat na kwotę, bagatela, 90 milionów dolarów!

Jak to często zdarzało się w przypadku Kobego, wątpiący ludzie zostali uciszeni. Wkrótce bowiem okazało się, że Kobe i Nike będą mieli jedną z najbardziej owocnych relacji dotyczącą sneakersów w historii NBA, być może drugą po partnerstwie marki Nike z Michaelem Jordanem.

Do sukcesu przyczyniło się naciskanie ze strony Nike, aby stworzyć naprawdę niezapomnianą sylwetkę, która na stałe zmieniłaby wygląd butów do koszykówki.

Kluczem do sukcesu Kobego w świecie kicksów był styl, który projektant linii Kobe x Nike (a teraz dyrektor kreatywny) Eric Avar, ponownie wprowadził do linii profesjonalnych sneakersów. Chodzi mianowicie o buty do koszykówki o niskim profilu.

Dlaczego?

Otóż sam Kobe, wieloletni fan piłki nożnej, nalegał na nisko wycięte sneakersy inspirowane korkami. W efekcie w 2009 roku marka Nike wypuściła model Nike Zoom Kobe IV. Dziesięć lat i 12 modeli później kolejny niski projekt Kobego: Kobe A.D. Exodus, stanie się charakterystycznym sneakersem najczęściej noszonym przez graczy NBA, według danych zebranych przez Baller Shoes Database. Domyślacie się, jaki był drugi najpopularniejszy model wśród graczy? Nie inny jak Kobe AD Mid.! Tutaj warto zauważyć, że Kobe był zawsze bezwzględny jeśli chodzi o pogoń za czymkolwiek, co mogłoby dać mu przewagę, toteż gracz porzucił chwilowo swoje niskie kicksy na korzyść wysokich butów Kobe 9.

To, że buty Kobego są tak uwielbiane wśród obecnych graczy, nie wydaje się przypadkiem. Zamiast tego możemy śmiało stwierdzić dziś, że nie jest przypadkiem trwały wpływ tego gracza na świat koszykówki. Bez wątpienia wielu graczy obecnych obecnie w lidze dorastało naśladując grę Kobego – pracując nad swoimi rzutami i crossoverami w jego stylu.

„Wszystko, wszystko, wszystko, czego się nauczyłem, pochodzi od Kobego. Wszystko ”- podkreślił San Antonio Spur DeMar DeRozan po pewnym meczu. „Zabierzcie Kobego, a mnie tu nie ma”

Te słowa oczywiście mają duży sens, a dodatkowo wszyscy Ci gracze noszą sygnowane jego nazwiskiem buty.

Zapotrzebowanie na sneakersy Kobego osiągnęło tak wysoki pułap po jego niedzielnej śmierci, że marka Nike doniosła, że całkowicie wyprzedała się z butów i związanych z nim towarów. Niektóre drugorzędne sklepy, takie jak Urban Necessities, zakazały zaś sprzedawcom podwyższenia cen na istniejących ofertach, aby ludzie nie mogli czerpać zysków z bieżącej chwili.

Stock X zaś wydał oświadczenie „Po tragicznych wiadomościach o śmierci Kobego Bryanta nastąpił wzrost zainteresowania produktami związanymi z tą legendą koszykówki, w tym niektórymi z jego najbardziej znanych sneakersów wynikających z limitowanej współpracy”. Obecnie StockX przekazuje swoje wpływy ze sprzedaży przedmiotów związanych z osobą Kobego na rzecz Kobe i Vanessy Bryant Family Foundation. Witryna odsprzedaży Grailed informuje zaś, że liczba ofert obuwia i odzieży z kolekcji Kobego zwiększyła się 7- i 12-krotnie w porównaniu ze średnią. Ponadto ceny towaru wzrosły 2,5 razy w obu przypadkach.

Dyskusja na temat spuścizny Kobego nie byłaby kompletna bez wzmianki o reklamach towarzyszących jego butom. Ramona Shelburne, reporterka ESPN, wypowiadając się w poniedziałek w podcastach Zacha Lowe’a, podała, że ​​Kobe z dumą powiedział jej, że napisał 90 procent scenariuszy tych reklam. Kto jeszcze mógłby jednocześnie wyznawać tak wielką mądrość bycia i być jednocześnie tak sprytną bestią lub kto inny osiągałby tak wielki sukces po sukcesie?

Pomimo ogromnej siły reklamowej Nike wydaje się, że nikt nie był lepszy w opowiadaniu historii Kobego niż sam Kobe. Kobego miał ogromną wręcz pewność siebie i zawsze musiał zrobić to, co uważał za słuszne.

I choć buty Kobe 2 noszą miano „najbrzydszych butów w historii sportu” to być może Kobe miał rację przez cały tamten czas? Czy jesteśmy pewni, że nasza obecna epoka, zdominowana przez celowo brzydkie, duże i masywne kicksy, nie była zapowiadana w niewielkiej części przez tamtą parę Adidasów Kobe 2? Czy jesteśmy pewni, że te buty nie są tak naprawdę świetne? Czy na pewno nie chcemy mieć w tej chwili choć jednej ich pary?

Co ciekawe, dawna historia mówiła, że ​​wysokie buty Kobe 9 miały zostać opracowane z myślą o kontuzji ścięgna achillesa Kobego, ale buty były już w finalnej fazie rozwoju przed kontuzją gracza. W projektach modelu Kobe 9 ostatecznie pojawiły się więc czerwone, przypominające szew linie biegnące z tyłu buta, aby „reprezentować zobowiązania Bryanta do odzyskania sprawności po rozdartym Achillesie”. Przynajmniej tyle możemy wyczytać w komunikacie prasowym Nike z 2014 roku.

Spoczywaj w pokoju Kobe!

Leave a Comment