Czy Social Media zniszczyły sneakersową kulturę?

Myślisz, że kultura sneakersowa wyglądałaby dokładnie tak samo, gdyby nie istnienie portali społecznościowych? Zastanówmy się, jak w rzeczywistości wpłynęły na jej aktualny kształt.

Narodziny i niezwykłe losy AF1

W 1982 roku model Nike Air Force 1 został wypuszczony na rynek na szeroką skalę. W tym czasie kolekcja Nike Basketball działała w rocznym cyklu, co oznaczało, że rok później – w 1983 ukochany model AF1 zostałby przemieniony w nowy but, niezależnie od tego, jak głośno protestowali fani marki. Była to sprawa otwarta i prosta – po prostu interes rządzący się swoimi prawami. Miał on właśnie taki kształt, dopóki społeczność sneakersowa osobiście nie zaangażowała się w bieg wydarzeń. Przed końcem roku 1983 już tylko trzy sklepy detaliczne obuwia w Baltimore, które były lokalną własnością – posiadały jeszcze na stanie buty AF1. To co stało się później, przekonało na dobre markę Nike do utrzymania modelu AF1. Co dokładnie miało miejsce? Po wschodnim wybrzeżu rozeszła się informacja z ust do ust, że już tylko trzy sklepy w Baltimore mają na stanie buty Air Force 1. Na podstawie tylko tej wiadomości ustnej, sneakerheadzi podróżowali z Nowego Jorku do Baltimore tylko po to, żeby kupić choć jedną parę kicksów AF1 dla siebie. Taki ruch podpowiedział marce Nike, że but ten będzie ikoną i ma swój ogromny potencjał. W efekcie nadal jest on ogromnie pożądany przez sneakerheadów. Tak też dzięki kolekcjonerom z tamtego regionu i wspomnianym trzem sklepom detalicznym z Baltimore, które zdumiewająco wyprzedały swoje wszystkie zasoby tego modelu, możemy do dziś cieszyć się nowymi odsłonami AF1. Wszystkie pary ostatecznie zniknęły ze sklepów pod koniec 1984 roku, a w wyniku tej niezwykłej sytuacji marka Nike nadal produkuje model Air Force. Tak więc to nie biznesmeni prosili o uratowanie tych kultowych już kicksów. Tak naprawdę to pożądanie ludzi zmieniło decyzję zarządu marki Nike – to byli prawdziwi miłośnicy obuwia sportowego!

nike

Kulturowy krach

Kultura sneakersowa istnieje od dziesięcioleci, ale od momentu wprowadzenia mediów społecznościowych zaledwie dziesięć lat temu, społeczność sneakerheadów wydaje się być niebezpiecznie niekompletna. Autorzy relacji z zamieszek w 2005 roku, wywołanych przez model Pigeon Dunk po raz pierwszy skorzystali ze słowa „sneakerhead” w swoich artykułach, co wprowadziło to określenie do powszechnego użycia. To po części właśnie ta definicja sprawiła, że kolekcjonowanie butów, które kiedyś było tylko niewinnym hobby, stało się światowym fenomenem. Od tamtego czasu wiele podstawowych zasad, które łączyły „oryginalne” społeczności sneakerheadów będących offline uległo zmianie. Nowi kolekcjonerzy wciąż się pojawiają, a społeczność musiała zaakceptować miliony rozrzuconych po całym świecie członków, co spowodowało narastające konflikty i nieporozumienia, które teraz rozluźniają budowane przez dekady więzi. To właśnie przez istnienie Internetu i mediów społecznościowych to, co zajmowało ponad pół roku w 1984 roku, zajmuje teraz milisekundy w Internecie. Niezależnie od tego, czy mówimy tu o sprzedaży popularnych sneakersów w szaleńczym wyścigu czy po prostu dołączanie coraz większej ilości osób do sneakersowych grup, jedno jest pewne – media społecznościowe zmieniły istotę kultury sneakersowej o 180 stopni. Aby zrozumieć, jak dokładnie do tego doszło, musimy nieco cofnąć się w czasie.

adidas

Narodziny Social Mediów

Media społecznościowe, jakie znamy dzisiaj, rozpoczęły swą działalność w połowie XXI wieku. Wtedy też sneakersy były już dość popularnym gatunkiem butów i marki oferowały wiele rozwiniętych modeli. Moment ten był prawdziwym „złotym wiekiem” dla kicksów: wspólnoty hobbistów się rozwijały i łączyły, a kolaboracje była prawdziwymi kolaboracjami (nie kończyły się na całkowitej zmianie koloru popularnego modelu i dodaniu swojego logo na wierzch cholewki). Kultura sneakersów rozwijała się także w okolicach głównych regionów i większych sklepów sportowych. Oczywiście wcześniej także istniały internetowe społeczności sneakerheadów (na przykład NikeTalk – strona wydana w 1999 r.), ale na tych hobbystycznych forach brakowało zarówno łatwości odkrywania, jak i gigantycznego zasięgu platform takich jakie posiada Facebook (uruchomiony w roku 2004), Twitter (2006) czy przede wszystkim Instagram (działający od roku 2010).

social-media

Kultura kulturze nierówna

W ciągu minionej dekady, kiedy główne platformy mediów społecznościowych zaczęły współistnieć, globalna społeczność sneakerheadów przekształciła się z kilku małych grup, namiętnych wielbicieli butów w milionową kulturę masową, którą rządzi rodzaj chorej obsesji i niezdrowej fascynacji nowymi modelami. częściami. Może się wydawać, że istnieją główne trzy różnice, które na zawsze odmieniły społeczność sneakersową sprzed czasów social-media od tej, którą znamy i obserwujemy dzisiaj. Po pierwsze, całkowicie odmieniła się sama wielkość, skala i międzynarodowy zasięg dzisiejszej kultury sneakersowej. To, co zaczęło się rozwijać jako izolowane, kontrkulturowe elementy grup ludzi z nadmorskich amerykańskich miast, jest teraz ogólnoświatową kulturą masową. Tak czy inaczej słowo „sneakers” stało się synonimem dla hasła „cool” oraz tego, jak być fajnym. Co więcej, przez nieograniczone media społecznościowe, kultura ta może nadal niemal nieustannie rosnąć. Oczywiście ma to wiele swoich zalet i wcale nie musi być do końca złe. Wiele osób zaczęło swoją pasję sneakersową właśnie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Kiedyś jednak korzystało się głównie z amerykańskich blogów sneakersowych i for, gdzie przesiadywali realni, wieloletni kolekcjonerzy sneakersów, dziś zaś wszystko wydaje się być bezmyślnie podane na tacy, a niemal każdy może zacząć popisywać się swoimi butami na Instagramie i YouTube. Są jednak również plusy tej fundamentalnej zmiany, która ma daleko idące konsekwencje dla kultury sneakersów. Instagram i Facebook pozwalają niemal natychmiast łączyć się z ludźmi, którzy robią to samo, co i my oraz mają te same buty i ich modele. To na swój sposób jest niesamowite i było technologicznie niemożliwe w jeszcze niedalekiej przeszłości. Ważne jest jednak to, jaki to zjawisko dało efekt.

sneakersy

Odsprzedaż w nowym wymiarze

Internet i social-media odmieniły także ogólną łatwość odsprzedaży modeli butów. Obecnie Internet to jeden wielki zgiełk złożony z aukcji, poszukujących gorączkowo butów sneakerheadów i próbujących zarobić jak najwięcej sprzedawców. Cała polityka odsprzedaży stała się nieco bardziej skomplikowana, a wielu prawdziwych miłośników sneakersów narzeka na zmianę na gorsze. Oczywiście odsprzedaż kicksów zawsze istniała, jednak możliwość przeszukiwania postów z ogłoszeniami w mediach społecznościowych sprawiły, że stała się ona dużo łatwiejsza i bardziej widoczna, a także przyciąga coraz więcej sprzedawców. Wzrósł zatem popyt i podaż, ale boleśnie wzrosły także… ceny za pożądane modele. I to kilkukrotnie.

Sneakerhead na talerzu

Nie możemy również pominąć dość smutnego faktu, jakim jest re-marketing wbudowany obecnie w niemal każdą platformę mediów społecznościowych. To właśnie on jest powodem, dla którego widzisz tylko te same 10 par wcześniej już oglądanych, pożądanych przez siebie modeli kicksów. Jak to możliwe? Wszelkie treści prezentowane na portalach są zoptymalizowane pod kątem potencjalnej sprzedaży. To jednak nie wszystko. Wiele treści zostało stworzonych z myślą o „wirusowości”, a więc ma motywować ludzi do dzielenia się danym zdjęciem czy filmem z innymi. Na tym właśnie opiera się format Instagrama, który powstał tylko po to, byś chwalił się swoimi rzeczami przed innymi. Tak też podczas gdy dystrybucja treści uległa znacznej poprawie, to jej wszechobecność niekoniecznie jest symbolem tego, że sneakerheadzi poszukują konkretnej wiedzy o kicksach lub w ogóle starają się zrozumieć tę kulturę. Najważniejsze stało się po prostu to, co daje największą akceptację w oczach nieznajomych i rówieśników. Kultura sneakersowa stała się więc mocno nienaturalna i wręcz sterowana. Z tego korzystają właśnie działy marketingu wszystkich największych firm sportowych. Jeżeli tylko zostaniesz zaklasyfikowany jako odbiorca, który nosi dżinsy Levisa, to prawdopodobnie już za kilka dni wyświetlą Ci się reklamy butów Timberland, które zwykle są z nimi zestawiane. W ten sposób dopełniamy swojego wyglądu i w efekcie… wszyscy nosimy to samo. A wszystko przez sprytne algorytmy i zapiski w kodzie.

sneakersy

Sneakerhead – zwierzę społeczne

Jaki jest wynik tego wszystkiego? Społeczność sneakersowa w social-mediach ma do rozwiązania poważne, systemowe konflikty. Obecnie niestety w dużej mierze przede wszystkim zniechęca, zabija różnorodność myśli, zachęca do oportunistycznych zachowań i rośnie w sposób niekontrolowany. Jest również mało prawdopodobne, że na długo pozostanie prawdziwą wspólnotą. Wszystko dąży do upolowania Złotego Grala i bezmyślnego chwalenia się nim przed wszystkimi innymi, tymczasem brak fascynujących dyskusji o historii butów, ewolucji modelów i nawiązań do różnych stylów. Gdy te wszystkie zjawiska zostaną wyleczone, ogólnoświatowa kultura sneakersowa może stać się dużo spójniejsza i silniejsza. W 1997 roku nie było tak naprawdę społeczności sneakersowej, o której można by mówić. Było to może maksymalnie 500 osób na całym świecie. A teraz? W Internecie siedzi 5000 randomowych osób w kolejce po 1 model sneakersów, który tak naprawdę mało komu się szczerze podoba. Z drugiej strony zawsze znajdzie się osoba, która będzie krytykować popularyzowanie się własnego hobby i będzie pragnąć, aby jej własna społeczność pozostała mała, niszowa i tym samym wyjątkowa. Czy zatem budowanie większej i dużo bardziej namiętnej społeczności jest prawdziwym problemem i zmorą aktualnych czasów? Wprowadzenie mediów społecznościowych sprawiło, że wiele niszowych hobby stało się światowym fenomenem. Wcześniej ograniczały je bowiem bariery utrudniające przerodzenie się danego zjawiska w zjawisko globalne, a social-media usunęły dużą część tych barier – lub przynajmniej demistyfikuje to, co się za nimi kryło. Podczas gdy dawne, małe społeczności mogą doświadczać niewygodnego i długotrwałego kryzysu tożsamości, to tak naprawdę muszą dostosować się do napływu ogromnej fali nowych członków. Sam Arystoteles nie wiedział nic o NikeTalk, butach Yeezy czy grupach sneakerheadów na Facebooku, ale był przekonany, że człowiek jest z natury zwierzęciem społecznym. Wiedząc zatem, jak jesteśmy zaprogramowani do tego, by szukać innych, podobnych sobie ludzi, dlaczego mamy ograniczać się do arbitralnie małej grupy znajomych? Według naukowców i socjologów nieustannie poszukujemy ludzi o podobnych poglądach oraz ludzi, którzy podzielają nasze zainteresowania i wartości. W ten sam sposób społeczność na portalach taguje się wzajemnie w postach dotyczących świeżych par butów Air Jordan, Nike, New Balance czy Reebok. To właśnie to zjawisko jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących części ludzkiego doświadczenia. Nasze mózgi dosłownie nagradzane są tym, że ktoś o nas wspomniał lub polubił to, co prezentujemy na swoim profilu! Więc jeśli są to sneakersy, które łączą Ciebie i wszystkie inne osoby razem, to jest to całkiem cool! My przecież kochamy kicksy!

sneakersy

Leave a Comment